Pokarm stały u malucha, krok w dorosłość lub etap ujawniający wady

Pokarm stały u malucha, krok w dorosłość lub etap ujawniający wady

Pokarm stały u malucha, krok w dorosłość lub etap ujawniający wady.

Centymetr rozpoczyna kolejny etap swojego malutkiego życia, kiedy reszta rodzeństwa od dawna zajada pokarm stały maluch, dopiero teraz podejmuje próby jedzenie innych rzeczy niż mleko. To ważny krok dla niego i dla mnie, to tez etap kiedy mogą ujawnić się wady rozwojowe lub wrodzone, nie chce rozpisywać się na temat jakie to mogą być wady ( to tylko dla przykładu, może być krążenie wrotno oboczne, wady serca, wady nerek itd.,), to wszystko znajdziecie w wielu opracowaniach medycznych.

Chciałabym zwrócić uwagę na to, ze nie tylko moment porodu, pierwszych dni maluchów w hodowli mogą być ryzykowne, ale moment przejścia na stały pokarm inny niż mleko mamy lub mleko w ogóle również.

Trzymajcie kciuki za nas w najbliższych dniach, denerwuje się bardzo, bo to taki test jaki przygotowała nam natura, czy Centymetr może być samodzielny.
Kiedy Centymetr teraz smacznie śpi po swoim nowym jedzeniu, ja myślę o tym co się dzieje w głowie i sercu każdego hodowcy w sytuacji kiedy okazuje się, ze jedno z maluchów lub kilka, bywa , ze i cały miot , nie są wstanie żyć samodzielnie.
Mija 4 tygodnie, karmienia, tulenia, nieprzespane noce w końcu zaczynają być w miarę normalne, hodowca bierze lekki oddech, podaje pokarm stały i zaczynają się dramaty, maluch nie rośnie, nie trawi , słabnie, nie są to już ślepe szczenięta, to są maluchy, które patrzą na nas swoimi oczkami, tulą się, bawią, poznają świat.
Może być to zwykła niestrawność ale mogą ujawniać się całe zestawy wad , które uniemożliwiają samodzielne życie, czasami po badaniach i diagnozie weterynaryjnej nadchodzi moment, kiedy trzeba podjąć najgorsza decyzje, aby taki maluch nie cierpiał. Tak wygląda selekcja dokonywana przez Matkę Naturę.
W takiej chwili hodowca zostaje sam, z całym smutkiem, cierpieniem, wątpliwościami i pytaniami, bo jeżeli sytuacja dotyczy jednego malucha w miocie, a mamy jeszcze na przykład 8 zdrowych sinych szczeniąt, jak podzielić się taka wiadomością? Kto w takiej chwili zrozumie hodowcę? Wady się zdarzały, zdarzają i zdarzać będą, tak i u ludzi jak i u zwierząt.

Czy po ujawnieniu wady jednego malucha, powinniśmy cały miot no właśnie, nie sprzedawać? informować każdego przyszłego nabywcę, nie wiem czy taki kaskader chętny by się w ogóle trafił? A może powinniśmy wyeliminować z dalszej hodowli matkę, ojca to może jeszcze rodzeństwo rodziców, i dziadków?

Kupując szczenie, jesteśmy przekonani wręcz, ze na pewno tu w tym miocie nic takiego się nigdy nie wydarzyło? Czy na pewno? Czy może hodowca tak naprawdę nie ma miejsca w swoim hodowlanym życiu by taka informacją w ogóle móc się podzielić i czuć , że ktoś go zrozumie.Nie miejcie mu tego za złe, przez chwile poczujcie tylko, co w takich chwilach jest w głowie i sercu hodowcy, bo płacze w takich chwili bezsilności sam.
Życzę sobie, i każdemu hodowcy, aby takie sytuacje nas omijały, a Centymetr poleca się wszystkim by ciepło o nim myśleć, żeby nas Matka Natura tu już może nie szkoliła za bardzo:)

Dodaj komentarz